Po książkę sięgnęłam ze względu na małe zboczenie zawodowe. Od lat interesuję się głównie tym, co fińskie. Ale to szaleństwo zatacza coraz szersze kręgi. W tym przypadku na całą Skandynawię.
Podoba mi się północny klimat. Skandynawski styl we wnętrzarstwie. Skandynawskie zafascynowanie minimalizmem, surowość, szczególne umiłowanie przyrody. Jak się okazuje, nie jestem w tym odosobniona. Skandynawia robi się modna. Jednak wciąż to jeszcze metka. Slogan, za którym tak naprawdę dla Polaków niewiele się kryje.
Podoba nam się Skandynawia, bo…? No właśnie. W tym miejscu zaczyna się zazwyczaj stereotypowa wyliczanka. Kilka lat temu, kiedy zbierałam materiał do pracy dyplomowej, chciałam udowodnić, że z fińską Laponią może konkurować inny turystyczny region – Karelia. Jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że ankietowanym Finlandia zdecydowanie bardziej kojarzy się z Muminkami niż ze św. Mikołajem.
Takich stereotypowych haseł jest znacznie więcej.
Ikea.
Abba.
Absolut i Finlandia.
Lego.
Wikingowie i elfy.
Szwedzkie kryminały.
Islandzkie wulkany i księżycowy krajobraz.
Fiordy i norweskie swetry.
I to nie tylko tylko tych pozytywnych.
Na nieskazitelnym niczym kryształ wizerunku skandynawskich krajów jest co najmniej kilka rys.
Chociażby Breivik i problemy z muzułmańskimi imigrantami, którzy zdominowali wiele szwedzkich dzielnic.
Jaka tak naprawdę jest Skandynawia?
To akurat wie mało kto. Deklarujemy chęć pojechania w te rejony. Statystyki zdradzają jednak, że Skandynawia jest wciąż mało popularnym obszarem turystycznym. Dlatego wszystkich w jakikolwiek sposób zainteresowanych krajami, na których fladze jest charakterystyczny krzyż, odsyłam do książki „Skandynawski raj. O ludziach prawie idealnych” Michaela Bootha. Jak szybko można się zorientować, słowo „prawie” w podtytule jest w tym przypadku kluczowe.
Skandynawski raj. O ludziach prawie idealnych, Michael Booth
Booth nie rozpływa się bezkrytycznie nad Skandynawią. Jest świadomy, że to kraje ludzi szczęśliwych, a właściwie najszczęśliwszych na świecie. Że to w Skandynawii jest najlepszy system edukacji. Że to właśnie tu ludzie mają zapewnioną najlepszą opiekę socjalną. Że to w Skandynawii kobiety nie muszą już tak ostro wojować o swoje prawa.
Booth ewidentnie lubi Skandynawię. Mieszkał w niej wiele lat. Ale stara się patrzeć na nią obiektywnie. Szuka skandynawskich paradoksów. I o dziwo znajduje ich sporo, bo powstała o nich całkiem gruba książka. Skandynawię widzimy więc okiem dociekliwego Brytyjczyka, ale i samych Skandynawów – naukowców, polityków, socjologów i zwykłych ludzi, których każdego dnia można spotkać na ulicach.
Stereotypy, mity i fakty w pigułce
I tak dowiadujemy się, że kraje Skandynawskie są w zasadzie bezklasowe, nie ma w nich drastycznych podziałów na biednych i bogatych, ale jakimś cudem w Norwegii, Szwecji i Danii uchowały się monarchie.
Szwecja słynie z tolerancyjności i otwartości na imigrantów, ale w badaniach okazuje się, że Szwedzi są znacznie mniej tolerancyjni niż np. Hiszpanie. Co więcej, sporo w tym kraju można, ale znikąd nie wzięła się w końcu opinia, że Szwecja jest krajem o ustroju totalitarnym. Łagodnym bo łagodnym, niczym u Orwella, ale jednak. A szwedzcy politycy mają na swoim koncie niejeden grzeszek, który godzi w prawa człowieka.
Co jeszcze?
Booth wylicza największe bolączki Duńczyków. Pierwsza i najważniejsza to kosmicznie podatki. Sięgające 72%.
Słaba jak na takie poświęcenie podatników opieka zdrowotna.
Średniactwo. Bo duńskie dzieci nie mają zapału do nauki, a dorośli do pracy.
Norwegowie, jak się okazuje, również nie są tacy kryształowi. Są najbogatsi. Ale to bogactwo jest bardziej prezentem od losu niż owocem ciężkiej pracy. Norwegia jest bogata i (trzeba to dodać) droga. A stołeczne Oslo, chociaż niewątpliwie urocze, to nie ma w nim już co robić po trzech dniach. Jak to określa Booth, Oslo jest jak drugie co do wielkości miasto jakiegokolwiek kraju. A bajka zaczyna się dopiero wtedy, kiedy jedzie się dalej. Na prowincję. I patrzy na fantastyczne fiordy.
Wiedzieliście, że na Islandii więcej osób wierzy w elfy niż w Boga? A Finowie stereotyp o rzekomym zamiłowaniu do alkoholu wymyślili sami?
Książka “Skandynawski raj”
Booth swój „Skandynawski raj” podzielił na 5 części. Każda jest poświęcona jednemu krajowi. W każdym rozdziale na celownik brane jest jedno zagadnienie. Rzeczowo i konkretnie Booth obala stereotypy, palcem pokazuje bolączki i w odpowiednich miejscach mówi niemal sakramentalne dla dziennikarza „ale…”.
Świetna książka. Z pięknie zaprojektowaną okładką. Zabawna, mądra i błyskotliwa. Nie tylko dla wielkich miłośników Skandynawii.
Opublikowane: 17.09.2016
P.S. “Skandynawski raj” przeczytałam na wiele miesięcy przed tym, zanim moja noga stanęła po raz pierwszy na skandynawskiej ziemi. Dziś dochodzę do wniosku, że można się z niej dowiedzieć o Skandynawii znacznie więcej niż nawet z najlepszych przewodników i wracam do niej z wyjątkową przyjemnością.