Właśnie taki jest podtytuł książki „I tak człowiek trafił na psa” Konrada Lorenza, która ukazała się nakładem wydawnictwa W.A.B. w serii z żukiem. Autor to laureat Nagrody Nobla, zapalony hodowca i miłośnik psów, który udowadnia, że z czworonogami można jednak znaleźć wspólny język.
Pierwsza uszata i łaciata istota trafiła do mojego domu już ponad 20 lat temu. Po niej pojawiały się kolejne i dziś nie wyobrażam już sobie domu bez psa. Pogodny czworonóg jest jak dobry duch w domu, który zawsze wita, zawsze się cieszy, zawsze pierwszy podaje łapę i na wszystko patrzy z zainteresowaniem. Jeśli zaś pojawi się drugi szczekający milusiński, to razem z tym pierwszym robią efekt przedszkola.
Chociaż uwielbiam obserwować zwierzaki, wierzę, że myślą i jestem przekonana, że potrafią kochać, to po lekturze muszę stwierdzić, że wcale takim znawcą ani nawet dobrym obserwatorem nie jestem. Bo w kudłatej psiej głowie dzieje się znacznie więcej niż można przypuszczać.
Cały wachlarz psich emocji
Pomyślelibyście, że pies nie tylko czuje i myśli, ale potrafi kłamać, przechodzi załamania nerwowe, bywa zmieszany, zdenerwowany, zaskoczony i można złamać mu serce? Wiecie, że nie tylko ogon, ale i psia mordka zdradzić może nawet najbardziej subtelne emocje? A jednak właśnie tak jest.
I tak człowiek trafił na psa, Konrad Lorenz
„I tak człowiek trafił na psa” to niewielka książka, która liczy niewiele ponad 150 stron, a mimo to pozwala zupełnie inaczej spojrzeć na naszych czworonożnych przyjaciół, którzy, jak się okazuje, mają bardziej złożoną i fascynującą psychikę niż nam się wydaje. I wbrew stereotypom wcale nie wywodzą się od wilka. Lorenz przekonuje, że tym pra-pra przodkiem wszystkich psich ras jest szakal złocisty, a jedynie przedstawiciele ras północnych mają w swoich żyłach domieszkę wilczej krwi. W książce ujmujące jest to, że autor nie posługuje się danymi statystycznymi, nie powołuje się na setki badań naukowych, ale z humorem opowiada o własnych i znajomych psach i ich zachowaniach, analizuje motywy ich działania, tłumaczy sposób myślenia.
I tak człowiek trafił na psa – najciekawsze tematy
W kolejnych rozdziałach dowiadujemy się sporo o wychowaniu, psich zwyczajach, relacjach psów z innymi zwierzakami, zaniedbaniach hodowców, którzy bardziej dbają o wygląd niż psychikę swoich podopiecznych. Niektóre z anegdot mnie rozbawiły, inne przypomniały zabawne zachowania moich psich pupili. Szczególne są rozdziały „Zobowiązanie” i „Wierność i zgon”, w których Lorenz przekonuje, że relacja człowiek-pies jest bardziej złożona niż nam się wydaje, a chociaż to my opiekujemy się naszymi czworonogami, to jednak pod wieloma względami one opiekują się nami jeszcze lepiej i wciąż wiele możemy się od nich nauczyć.
Polecam tę książkę wszystkim, którzy mają lub mieli psich przyjaciół lub wciąż jeszcze zastanawiają się nad zaproszeniem pod swój dach czworonożnego pupila.